Najwyższa cudowność

Przede wszystkim brakuje ci motywacji do tego, aby dążyć do uświadomienia sobie prawdy. Jest tak, ponieważ nie wiesz z czym wiąże się stan najwyższej cudowności. Pojęcie to stało się dla Ciebie jedynie teoretycznym rozważaniem, mrzonką, cudownym ale nieosiągalnym dla ludzi stanem. Jest tak dla tego, ponieważ tak niewiele jest w tobie doświadczenia. Ten stan możesz odczuwać na bieżąco, ponieważ jest twoją rzeczywistością. Jak napisałem wcześniej, zapewne nieraz miałeś w swoim życiu już styczność z tym stanem. Chwile te określasz w swojej pamięci mianem prawdziwego szczęścia. Oczywiście to tylko przebłysk, słabe odbicie tego stanu prawdy, aczkolwiek poczułeś już to, o czym piszę.

Może nasunąć ci się myśl – ale czy ja chcę być doskonały? Czy nie lepiej mi będzie, gdy będę miał swoje wzloty i upadki, gdy będę odczuwał sinusoidę uczuć, od pięknych po złe? Masz wrażenie, że to właśnie ta sinusoida sprawia, że lepiej odczuwasz te piękne stany, ale to tylko iluzja. Wcale tak nie jest, że to dzięki złym emocjom radujesz się z pięknych chwil. To złe emocje przykrywają w tobie te piękne, które są w tobie cały czas, ale wydobywane są na powierzchnię w jedynie krótkich chwilach. Bez tych krótkich chwil ego nie mogłoby trzymać cię w swoich ryzach, zbuntowałbyś się bardzo szybko. Dostarcza ci je, byś wierzył, że to dzięki niemu i jego rządom w tobie w ogóle ich zaznajesz. Uczy cię przez cały czas, że to dzięki jego staraniom czasem tego doświadczasz. Z tym, że to jest odwrócenie kota ogonem. Wierzysz, że to dzięki tym negatywnym emocjom lepiej uświadamiasz sobie i mocniej przeżywasz piękne chwile. W prawdzie ty doświadczasz tych pozytywnych emocji cały czas, nieprzerwanie, z maksymalnym natężeniem i nigdy ci się one nie nudzą. Nuda wobec tych pozytywnych emocji jest wynikiem „wtargnięcia” w nie tych złych emocji, jest zaprzestaniem odczuwania pozytywnych emocji poprzez zamianę ich na emocje negatywne. To kolejna sztuczka ego, abyś nadal wierzył, że negatywne emocje są ci do czegoś potrzebne. Nie są. One są potrzebne jedynie po to, abyś dalej był w swoim labiryncie ego, po to, abyś z niego nie wyszedł. To iluzja, pułapka, w którą nieustannie dajesz się nabrać.

Samo w sobie pojęcie doskonałości może być dla ciebie zbyt doniosłe, zbyt oderwane od twojej rzeczywistości, zbyt teoretyczne. Termin doskonałość może dla ciebie nic nie znaczyć, być jedynie filozoficznym rozważaniem. Jednakże możemy przybliżyć ten stan słowami, które są tobie bliższe. Na najwyższą cudowność można spojrzeć z różnych perspektyw, w zależności od naszego doświadczenia. Możemy widzieć ją jako prawdziwą miłość, jako całkowitą wolność, jako cudowną radość, jako najgłębszy spokój poparty uczuciem całkowitego bezpieczeństwa, jako stan prawdziwego, maksymalnego szczęścia. Co więcej, dopiero w stanie najwyższej cudowności jesteś w stanie naprawdę odczuwać pełną gamę pozytywnych uczuć. Teraz masz jedynie przebłyski. Teraz masz jedynie ich namiastkę. I te niewielkie przebłyski już teraz traktujesz jak cudowny stan. Pomyśl zatem jak określisz stan o wiele mocniejszy od tego.

Tak naprawdę źródłem jakiejkolwiek pięknej emocji, którą kiedykolwiek doświadczyłeś: miłości, wolności, radości, bezpieczeństwa, szczęścia jest twoja prawdziwa rzeczywistość, Bóg. Choć ego chce, abyś uważał, że to dzięki jego staraniom czasem doświadczasz tych uczuć to jednak nie ono ich tobie dostarcza. Ty ich również nie wytwarzasz. Ty jedynie możesz ich być świadom, możesz je jedynie odbierać. Jak było napisane we wcześniejszych rozdziałach, ty jesteś w prawdzie tym stanem, tak jak każdy z twoich braci, jak sam Bóg. To właśnie jest prawda, to, że jesteś tym pięknem, uczuciem, stanem. Będąc zatem w prawdzie, a dokładniej będąc świadomy prawdy ty nieustannie doświadczasz piękna, najwyższej cudowności, ponieważ nie ma niczego co odgradzało by ciebie od twojej rzeczywistości. Obecnie jednak jesteś schowany za barykadami, które wytworzyło ego i jedynie czasem udaje ci się doświadczyć piękna, własnej rzeczywistości. To właśnie te krótkie chwile bycia świadomym prawdziwego siebie dostarczają Ci / dają przepływ pozytywnych emocji. To właśnie to jest źródłem piękna, które odczuwasz. Wszystko czego pragniesz najbardziej w życiu jest właśnie Bogiem. A czego pragniesz najbardziej? Przynajmniej jednego z tych uczuć: odwzajemnionej miłości, całkowitej wolności od wszystkiego co przykre, niesplamionej niczym radości, poczucia całkowitego bezpieczeństwa swojego i swoich najbliższych, prawdziwego szczęścia będącego wyrazem spełnienia, odnalezienia samego siebie. Tym właśnie jest stan najwyższej cudowności. Tego, czego pragniesz w życiu najbardziej. Choć ego cały czas pogrywa z tobą w „kotka i myszkę”, wymyślając ci różne pośrednie cele do zdobycia to jednak zdajesz sobie sprawę, że każdy z nich ma finalnie doprowadzić cię do jego właśnie najważniejszego celu. Te pośrednie cele tak naprawdę tylko odciągają cię od realizacji głównego celu i oszukują cię odnośnie tego, jaka droga do niego prowadzi. To kolejna sztuczka ego. W każdym razie, stan najwyższej cudowności nie jest jedynie filozoficznym rozważaniem, twoja doskonałość nie jest jedynie dyskusją. Jest to twój główny cel życia. Jest tak dlatego, że najwyższa cudowność to właśnie stan, którego poszukujesz ido którego dążysz, choć nazywasz to inaczej i wybiórczo.

Miłość, wolność, radość to różne strony patrzenia na tę jedną boską emocję, która jest w tobie, na twoje prawdziwe ja, którym jesteś. Doskonała miłość jest zarówno doskonałą radością jak i doskonałą wolnością, jak i doskonałym spokojem. Gdy odczuwasz doskonałą miłość, odczuwasz zarazem całkowitą wolność i radość. Miłość bez wolności i radości nie jest już miłością lecz jej wypaczeniem. My widzimy je obecnie jako trochę oddzielne stany, ale tylko dlatego, że nie odczuwamy ich w pełni. To oczywiście tylko nazwy, ale wskazują na pewne odczuwane przez nas stany. Widzimy je jako różne. Jednakże, gdybyś każdy z nich odczuł prawdziwie, z odpowiednim natężeniem zauważyłbyś, że łączą się ze sobą i przechodzą w jeden wspólny stan, najwyższej cudowności. Dlatego też nazwa najwyższej cudowności jest najbliższa stanu prawdy. Jeżeli nadal jest ona dla ciebie pojęciem zbyt teoretycznym, zbyt ogólnym (a będzie to miało miejsce jedynie przez chwilę, gdy zaczniesz swoją naukę) to posłuż się tym, czego pragniesz: prawdziwą miłością, prawdziwą wolnością, prawdziwą radością, całkowitym bezpieczeństwem, prawdziwym szczęściem. Teraz już wiesz, że tego właśnie szukasz.

Pamiętaj, że mówimy tutaj o prawdziwym uczuciu, a nie jedynie o sloganach, pustych hasłach bez uczucia. Chcąc miłości nie chodzi ci o nazwę, nie chodzi ci o to, aby wszyscy powiedzieli ci jedynie o tym, że cię kochają. Ty chcesz CZUĆ miłość w sobie, ty chcesz CZUĆ być kochanym. Same słowa nie są uczuciem. Ile było przypadków ludzi kochanych przez miliony a tak nieszczęśliwych, którzy popełniali samobójstwa? Spójrz na gwiazdy, na celebrytów. „Na papierze” kochają ich miliony, ale brak tego uczucia w nich, brak odczuwanej, prawdziwej miłości. Nie deklarowanej lecz odczuwanej. To samo z wolnością. Czy zależy ci na tym, aby jedynie uważać się za wolnego czy czuć wolność w sobie? Czy uważanie się za wolnego zmienia cokolwiek? Spójrz na ludzi bardzo bogatych, których majętność wydaje się czynić z nich ludzi wolnych. Czy jest tak naprawdę? Czy odczuwają wolność? Czy ty odczuwasz prawdziwą wolność wtedy, gdy trochę się wzbogacisz? Ludzie mają miliardy a i tak ciągle nie są wolni. Ciągle muszą doglądać biznesu, ciągle muszą czuwać nad swoim majątkiem. Ich wolność jest fałszywa, jest wybiórcza. Pod pewnym względem są wolni, ale pod innym nie. To nie prawdziwa wolność, to iluzja wolności, slogan. Dalej mowa o pełnym, wewnętrznym uczuciu prawdziwej wolności. To samo z poczuciem bezpieczeństwa. Czy czujesz się bezpieczny? Czy kiedykolwiek w swoim rozumieniu siebie i świata możesz się czuć prawdziwie bezpiecznie? Choćbyś był bogaty i całkowicie zdrowy na ciele to i tak w twoim przekonaniu nie jest to możliwe, bo wiesz, że kiedyś zdrowie się skończy, kiedyś przyjdzie śmierć, twoja lub twoich bliskich. Zawsze możesz mieć wypadek nie z twojej winy. Ciągle próbujesz zabezpieczyć się, wznosić umocnienia obronne, ale czy w tych świecie one dadzą ci bezpieczeństwo? Jedynie chwilową mrzonkę, która prędzej czy później runie. My jedynie używamy sloganu bezpieczeństwa, namiastki, mrzonki. Nasze poczucie bezpieczeństwa jest jedynie chwilowe, jest tylko sloganem. Prawie nigdy nie czujemy się prawdziwie bezpieczni, ponieważ każde takie prawdziwe poczucie przysłania myśl o tym, że coś może się zmienić, że czas płynie itd. A ty chcesz prawdziwego, całkowitego poczucia bezpieczeństwa, chcesz CZUĆ się bezpiecznym, rozumianym zarówno jako własne bezpieczeństwo i twoich bliskich. Masz tylko namiastkę, imitację, złudzenie. Jednakże poczucie bezpieczeństwa stanowi dla ciebie jeden z głównych celów. Pracujesz, jesz, ubierasz się itd… czy mimo twoich starań masz poczucie pełnego bezpieczeństwa? Niestety nie.

To czego naprawdę szukasz w życiu jest tym, czym w swoim przejawie jest najwyższa cudowność. Jest twoją rzeczywistością, do której dążysz, niezależnie co robisz. Problem polega na tym, że nie znasz właściwej drogi, a cały czas wybierasz drogę która nie prowadzi do celu, a jedynie do złudzenia celu. Nawet jeżeli przez chwilę osiągasz cel, to jest on jedynie chwilowym złudzeniem. Nie doszedłeś do swojej rzeczywistości, ponieważ gdyby to udało ci się, efekt byłby stały. A tak, twoje uczucia są jedynie chwilowe. Realizujesz jeden cel, który na chwile daje ci to czego szukałeś i za chwilę musisz realizować następny cel. Uczucie realizacji gaśnie w tobie bardzo szybko. Jest tak, ponieważ pomyliłeś drogi. Doszedłeś do złudzenia a nie do drzwi wyjściowych. To labirynt ego. Dochodzisz do ściany z lustrem, który przypomina wyjście, chcesz przejść i zawracasz ponownie do labiryntu. Celem ego jest to, abyś nigdy z niego nie wyszedł. Według niego za prawdziwymi drzwiami nie czai się najwyższa cudowność, twoje szczęście, to czego pragniesz lecz twoja śmierć. Myśli tak, ponieważ samo ono jest nieprawdziwe i wychodząc z labiryntu ego przestaje być potrzebne, jest to jego koniec. Dlatego jak może trzyma cię w swoim labiryncie. Celem prawdy jest to, abyś wyszedł z labiryntu i już więcej nigdy nie był oszukiwany, być znalazł prawdę i swój prawdziwy dom. Tak właśnie ta zabawa ego wygląda.

Od tej pory rozważania o Bogu, o doskonałości, o swojej prawdziwej naturze nie będą dla ciebie jedynie filozofią, teorią. To jest rozmowa o tym, co dla ciebie najważniejsze w życiu, o tym według czego organizujesz swoje życie i wszystkie swoje działania. Po co chcesz być bogaty? Czy nie po to, aby być szczęśliwy, bezpieczny, radosny? Po co chcesz pojechać na wakacje? Aby być przez chwilę radosny i czuć szczęście? Po co pracujesz? Czy nie po to, aby zapewnić bezpieczeństwo sobie i swojej rodzinie? Po co upiększasz się codziennie? Czy nie o to, aby poczuć miłość?

Te najpiękniejsze uczucia stanowią napęd dla wszystkiego, co robisz. To stanowi twój cel. Taki właśnie jest również cel tej książki, cel Boga, abyś zaznał tych uczuć, bo jesteś jego częścią, jego ukochanym synem. On wiecznie chce byś był szczęśliwy, kochany, radosny, wolny i bezpieczny. On jednak zna prawdę i wie, że ta drogą, która idziesz nigdy nie doprowadzi cię do tego, czego naprawdę szukasz.

Każda z tych pięknych emocji zawiera się w stanie najwyższej cudowności. Stan ten można by rzecz jest maksymalnym rozkwitem każdego pięknego uczucia. W prawdzie miłość, wolność, radość, bezpieczeństwo, pokój, szczęście są tym samym, jednym, cudownym stanem. Najwyższa cudowność zawiera w sobie je wszystkie naraz. Brak ci na razie doświadczenia, abyś mógł je widzieć jako takie same. Na razie są czymś różnym, aczkolwiek już teraz zgodzisz się, że każda z nich jest piękna. To wystarczy. Na potrzeby nauki będziesz na razie widział je jako oddzielne. Nie ma problemu. Nie będziesz jednakże musiał „zdobywać” ich wszystkich oddzielnie. Twoje pragnienie szczególnej emocji doprowadzi cię do odczuwania jej prawdziwie, to zaś doprowadzi cię do stanu najwyższej cudowności, która zawiera w sobie wszystkie inne piękne uczucia. Zresztą, sam zobaczysz i wspomnisz te słowa.

Dopiero w stanie najwyższej cudowności, w stanie bez ego odczuwasz te emocje, stany, uczucia prawdziwie. Dopiero wtedy CZUJESZ je w sobie. Nie są one wtedy dla ciebie jedynie sloganami, słowami bez pokrycia, bez uczuć. Są one przez ciebie odczuwane, miłość jest prawdziwą miłością, wolność jest prawdziwą wolnością, radość jest szczerą radością, bezpieczeństwo jest całkowite. Obecnie ty jedynie czasem ich odczuwasz, w chwilach, które nazywasz cudownymi. W pozostałym czasie zadowalasz się jedynie imitacją tych uczuć. Podróbkami, które zaproponowało ci ego. Ono nie było w stanie zamazać w tobie pamięci o prawdzie, ponieważ prawda cały czas próbuje przebić się do twojej świadomości, jednakże jest stale i skutecznie zniekształcana. Ego musi zatem proponować ci inny sposób postrzegania tych uczuć, podróbki, z których na co dzień korzystasz. Twoje postrzeganie miłości, wolności, radości jest bardzo mocno ograniczone. Przestały być tym czym naprawdę są. Przestały być uczuciem, które doświadczasz, a stały się jedynie słowami, ideami, o których myślisz i które myślisz, że doświadczasz. Tak naprawdę tych prawdziwych uczuć doświadczasz w nielicznych chwilach swojego życia, w pozostałym czasie jedynie posługujesz się słowami, a odczuwasz lęk (jak napisałem wcześniej, lęk może objawiać się na różne sposoby).

Spójrz na swoją miłość. Czym ona jest teraz? Czy to nie pusty slogan? Czy to nie słowo bez uczucia? Mówisz kocham, ale czy kochasz? Czy jest w tobie uczucie miłości? Samo uczucie kochania i bycia kochanym, pewności obecności miłości w Tobie, tej którą dajesz i którą otrzymujesz? Już dawno nie. Twoja miłość jest papierowa, jest nie poparta uczuciem. Jest jedynie tworem umysłowym, zlepkiem idei w twoim umyśle. Brak w niej uczucia. Nie dotyczy to tylko ciebie, ale i całego otaczającego cię świata. Spójrz na innych i zobacz czym jest według nich miłość. Na rożne sposoby odsuwamy od siebie esencję miłości. Miłość stała się seksem, miłość stała się przywiązaniem, miłość stała się wyrzeczeniem., poświęceniem, przynależnością. Jest wszystkim obok, rzadko prawdą, czyli uczuciem, które nią jest.

Oprócz nielicznych chwil nasze kochanie sprowadza się jedynie do potwierdzenie faktu, do potwierdzenia związku. Kocham cię, tak jest. A tak naprawdę nie idzie za tym jakiekolwiek uczucie miłości. Jest jedynie przynależność. Posługujemy się słowami, ideami, a nie prawdziwym uczuciem. Skoro jesteś moim mężem, żoną, córką, synem, przyjacielem, ojcem, matką, bratem, siostrą to kocham cię. Stwierdzamy fakt z racji pewnego powiązania. I tym faktem posługujemy się na co dzień. Mówimy, zarzekamy, przysięgamy słowa. Nie płynie przy tym uczucie miłości. Nasza miłość stała się jedynie teoretyczna. Oczywiście od czasu do czasu pojawia się w nas uczucie, ale te chwile są nieliczne. Na co dzień pozostała teoria, pozostała przeszłość uczucia, które kiedyś było, na którego podstawie deklarujemy teraźniejszą miłość. Z tym, że ta obecna miłość jest już tylko słowem, a nie uczuciem. I to działa również w drugą stronę. Nie odczuwamy, że jesteśmy kochani. Tak jak sami nie kochamy, tak nie odczuwamy miłości płynącej od innych do nas. Czujemy się kochani jedynie formalnie, brak poczucia bycia kochanym. Czujemy wciąż, że czegoś brak, że miłość teoretycznie jest to jednak jej nie ma teraz, nie ma uczucia miłości.

Czy w zamian za te codzienne złudzenia miłości nie wolałbyś, aby była ona stale przez ciebie odczuwana? Czy nie chciałbyś kochać stale i stale być kochanym? Nie tylko jako pewna przysięga w umyśle, lecz jako uczucie, którym żyjesz? Tym właśnie jest najwyższa cudowność. Jest miłością prawdziwa, taką jaką pragniesz, taka, jaka w końcu cię zadowoli. W tym stanie kochasz i jesteś kochany. Twoja miłość jest nieograniczona i nieskończona. Otrzymujesz i jednocześnie dajesz. Jest tak ponieważ jak napisałem wcześniej nie ty jesteś producentem miłości. Miłość to Bóg, to twoja rzeczywistość. Ty jedynie pozwalasz przepłynąć jej przez siebie, jednocześnie samemu jej doświadczając. Jednocześnie czujesz, że kochasz prawdziwie oraz czujesz, że jesteś prawdziwie kochany. Trwa w tobie prawdziwe uczucie. Nawet nie musisz nazywać tego miłością. Te doświadczenie mówi samo przez się. Czujesz się niezmiernie szczęśliwy będąc całkowicie przekonanym o odczuwanej miłości. Miłość widzisz wszędzie.

Podobnie jak zakochani. Gdy człowiek jest zakochany i uczucie to jest odwzajemnione miłość wręcz wylewa się z nas. Widzimy świat w różowych barwach. Nie tylko kochamy daną osobę, patrzymy na wszystko z miłością, wszystko wydaje się takie radosne i piękne. Czujemy się kochani, kochamy i nasza miłość rozlewa się na zewnątrz nas. To właśnie stan prawdziwej miłości. Podobny do stanu odwzajemnionego zakochania lecz o zintensyfikowanej sile. Czując teraz prawdziwą miłość w nas wszystko staje się piękne, wszystko jest kochane i przez wszystko jesteśmy kochani. I to nie na papierze, sztucznie, tak jak gwiazda muzyki. My wiemy, jesteśmy całkowicie pewni tego, że tak jest. Jesteśmy tego świadomi. Wiemy, że nasza miłość jest prawdziwa i wiemy, że miłość innych do nas również jest prawdziwa. Ponadto jesteśmy całkowicie przekonani, że nic tej miłości nie może zaburzyć, bo ona jest w nas, bo ona jest nami, bo to nasza rzeczywistość. Jedynie i AŻ czego brakuje naszej obecnej miłości to jej esencji, czyli odczuwanego w nas uczucia miłości. To, gdy ją odczuwamy, jako przepływającą przez nas w tej chwili, sprawia, że wiemy, że to jest to, że to jest prawdziwa miłość.

Tym właśnie jest prawdziwa miłość. Jest jej esencją a nie jej nazwą. Jest uczuciem, a nie warunkiem uczucia. Jest czymś co odczuwamy teraz, a nie czymś o czym jedynie myślimy i uważamy. Czyż nie chciałbyś odczuwać takiej właśnie miłości?

Spójrz na swoją wolność. Czymże ona jest jak nie jej wypaczeniem, jak nie brakiem wolności? Czy to nie jedynie słowa, czy to nie jedynie czcze potwierdzenie złudnej wolności? Czy twoja wolność nie jest jedynie wytworem twoich przekonań nie poparta prostym, lecz cudownym uczuciem prawdziwej ulgi, prawdziwej wolności? Jak często czujesz, że jesteś prawdziwie wolny? Twoja wolność jest złudzeniem. W tym jak postrzegasz siebie i świat nigdy nie będziesz wolny. To jedno z podstawowych oszustw ego. Cel, ze środkami ku jego nieosiągnięciu. Ego wciąż podpowiada ci, abyś zrealizował to lub tamto i wtedy na pewno będziesz szczęśliwy, na pewno będziesz wolny. Tylko zrób to. Gdy nawet uda ci się zrealizować cel postawiony przez ego jak długo czujesz się pseudo-wolny? Przez moment. Twoja wolność natychmiast jest atakowana przez te same ego, które nakłaniało cię do zrealizowania celu (odbijanie od lustra złudzeń ego). Stawia przed tobą kolejny cel do zrealizowania i obiecuje, że tym razem będziesz czuł wolność na pewno, na dłużej. I tak dalej, i tak dalej. To nie ma końca. Zrealizujesz jeden cel, pojawi się kolejny. Metoda kija i marchewki, a wszystko po to, abyś nie odnalazł drogi do prawdziwej wolności. Do prawdziwego, nieustającego uczucia.

To skuteczna pułapka, ponieważ dla większości z ludzi realizacja postawionych przez nich celów zajmuje im większość życia. Jednym z głównych wierzeń jest to, że bogactwo daje wolność. Czy faktycznie tak jest? Myślisz, że bogaci ludzie są wolni? Wciąż muszą pracować, muszą działać, aby podtrzymać swój status, swój majątek. Cały czas muszą kontrolować otaczający ich świat, aby ich pseudo-wolność nie runęła. Czy to chciałbyś nazwać wolnością, prawdziwą wolnością? Być może uznasz, że taki „poziom” wolności jest dla ciebie wystarczający, ale to kolejna pułapka. Myślisz tak, bo jeszcze tego nie zdobyłeś. Gdy zdobędziesz przestanie on być zadowalający. Spójrz na bogatych, czy cały czas nie próbują być jeszcze bardziej bogaci? Bądź mądry. Spójrz na innych, którzy zrealizowali podobny do ciebie cel i spójrz poza pozory. Czy zaznają prawdziwej wolności? Wolność, taką jak ją obecnie postrzegasz zawsze dotyczy szczególnych warunków, a nigdy nie jest całościowa. Uwalniamy się od jednego, by zniewolić się od drugiego. Zmieniamy jedno przywiązanie na inne przywiązanie. Nigdy nie jesteśmy prawdziwie wolni. Żyjemy od jednego celu do drugiego. Nawet wybierając życie na uboczu społeczeństwa zawsze jest coś do posiadania, do zrealizowania, aby czuć się lepiej.

Twoja wolność jest iluzją, jest przywiązana do realizacji czegoś, do posiadania czegoś. Zrozum tę pułapkę słów. Jak wolność może być do czegokolwiek przywiązana, jak prawdziwa wolność może zależeć od czegokolwiek? Jeżeli zależy od czegokolwiek co nie jest stałe, a nic w tym świecie takie nie jest to już nie jest prawdziwą wolnością. Dzieje się tak, dlatego, że wolność jaką rozumiemy została ograniczona do zakresu warunków. To tak jak z miłością. Wolność stała się dla nas wszystkim oprócz samej esencji wolności, samego pięknego uczucia wolności. Narzuciliśmy (za radą ego) na wolność warunki i tym samym ją niewoliliśmy. Jak zatem wolność ma być wolna?

Najwyższa cudowność dostarcza ci prawdziwej wolności. Dostarcza ci poczucia wolności i zwalnia cię z wymogu realizacji czegokolwiek w jej imię. Odbiera ci to, co więzi wolność a daje jej esencję. Nie oznacza to przy tym, że przestajesz robić „normalne” rzeczy. Przestajesz uzależniać swoje szczęście od ich realizacji. To właśnie prawdziwa wolność. Poczucie wolności bez żadnego warunku. Wolna wolność. Wolność, którą odczuwasz niezależnie od tego czy jesteś bogaty czy biedny, czy jesteś piękny czy brzydki, czy jesteś w związku czy samotny. Prawdziwa wolność jest w twoim sercu. Jest uczuciem wolności. Czy to nie dla tego właśnie uczucia dążymy do niej? Zostało to sprytnie zakamuflowane przez ego. Ważniejsze dla nas stało się realizacja warunków wolności niż samo poczucie wolności. Można odczuwać prawdziwą wolność nawet, gdy pozornie (w oczach innych) dalej twoja sytuacja życiowa więzi ciebie. Twoja wolność jest twoim uczuciem, jest twoją rzeczywistością. Czy wolisz sztuczną wolność na papierze czy prawdziwe uczucie w sobie? Idź w stronę prawdziwego uczucia, a wszystko co na zewnątrz przestanie cię więzić, choć będzie zachodzić koło ciebie.

W wolności tej masz pewność, że nic co na zewnątrz nie wpłynie na to, że czujesz w sobie najwyższą cudowność. Jesteś wolny od wszystkiego, co mogłoby zagrozić temu uczuciu w tobie. Jedynie ty sam możesz sobie je odebrać i jedynie ty sam możesz je sobie przywrócić. Wiesz, że poczucie twojego szczęścia jest zależne jedynie od twojej świadomości. Żaden zewnętrzny czynnik nie jest w stanie zagrozić temu, że nie będziesz w stanie najwyższej cudowności. Tym właśnie jest prawdziwa wolność. Jesteś wolny od wszystkiego, co cię mogłoby unieszczęśliwić. Twoje szczęście w stanie najwyższej cudowności będzie zawsze z tobą, niezależnie od tego, co będzie odbywać się pozornie na zewnątrz ciebie. I ta wolność będzie zawsze w tobie. Jak to napisano w jednej z modlitw: „wolność od zła wszelkiego”. Jest w tobie uczucie esencji wolności, ponieważ nie jesteś zniewolony przez jakiekolwiek warunki, by ją w sobie podtrzymać i podtrzymać całe piękno, którego doświadczasz. Czyż nie takiej wolności właśnie pragniesz?

Spójrz na swoje poczucie bezpieczeństwa. Czy nie jest jedynie iluzją? Odsuniętym w czasie wyrokiem śmierci, twojej lub twoich bliskich? Wierzysz w śmierć, wierzysz w zniszczenie. Czym zatem jest twoje poczucie bezpieczeństwa? Dzisiaj być może jest twoją ostoją, lecz jutro runie. Twoje bezpieczeństwo jest iluzją. Nigdy naprawdę nie czujesz się bezpieczny, bo jak masz się czuć bezpieczny, skoro wierzysz w tak wytworzony świat, skoro wierzysz w swój sen o zniszczeniu. Skoro wierzysz, że jesteś ciałem to niechybnie czeka cię śmierć (na szczęście nawet jak w to wierzysz to i tak to tylko iluzja). Widzisz ją przed oczami codziennie. Widzisz jak umierają ludzie bliżsi, dalsi, sprzed telewizora. Jak możesz się w ogóle czuć bezpiecznie? To kolejna zmyłka ego. To ono dostarczyło ci tego systemu wierzeń, ale żebyś jakoś funkcjonował myśli o twoim końcu są spychane przez niego na margines twojej świadomości. Jeżeli nie jesteś chory jak często myślisz o swojej śmierci? Prawie w ogóle. Żyjesz nie myśląc o niej, jednocześnie „budując” swoje bezpieczeństwo. Tak, jakby te bezpieczeństwo miało ci cokolwiek zagwarantować. Co więcej, twoje wierzenia na temat tego, co ewentualnie dzieje się z tobą po twojej śmierci też nie gwarantują ci żadnego poczucia bezpieczeństwa. Możesz nie istnieć, możesz zostać osądzony na twoją niekorzyść. Twoje poczucie bezpieczeństwa jest domkiem z kart. Legnie w gruzach przy drobnym wietrzyku. Ktoś bliski umrze i przestajesz wierzyć w sprawiedliwość Bożą, zobaczysz wypadek i wiesz, że to mogłeś być ty, przeczytasz o nowym wirusie i wszystkie twoje dotychczasowe zabiegi przestają mieć znaczenie. W swoim mniemaniu jesteś ciągle narażony na niebezpieczeństwo. Jutro możesz mieć wypadek samochodowy, możesz zostać zainfekowany śmiertelnym wirusem, zachorować na raka, mieć udar, wylew czy zawał. Może ktoś cię zabić z byle powodu. Nie sposób jest się przed wszystkim obronić. Nawet jakbyś zamknął się w super bunkrze z zapasami jedzenia na wiele lat to i tak wciąż będzie czyhać na ciebie jakieś niebezpieczeństwo.

Twoje poczucie bezpieczeństwa jest tylko iluzją, która ma na celu być wykonywał dalej polecenia ego. Nie dość, że są w ogóle nieskuteczne to i zabierają ci prawdziwe poczucie bezpieczeństwa. Gdy jesteś już tego świadomy to czy godzisz się na to? Twoje działania jedynie (według tego co sądzi świat) redukują o trochę ryzyko. Twoje poczucie bezpieczeństwa jest jak kredyt, niby dobrze, że jest teraz, ale niczego nie gwarantuje. Stale musisz wszystko kontrolować, by podtrzymać tę iluzję. To właśnie jest wymóg iluzji. Ciągle musi być podtrzymywana, aby wydawała się być. Czy takiego poczucia bezpieczeństwa szukasz?

Czy nie wolałbyś wiedzieć, że jesteś całkowicie bezpieczny? Czy nie wolałbyś mieć pewności ku temu, że tobie oraz wszystkim twoim bliskim nic się nie stanie? Najwyższa cudowność daje ci pewność ku temu, że nic ci nie grozi. Daje, ponieważ wraz z uczuciem dostarcza ci wiedzy ku temu, jaka jest prawda o tobie i twoich najbliższych. W stanie najwyższej cudowności poznajesz prawdę o samym sobie. Jesteś wtedy gotów przyjąć ją do siebie. Napisać, że jesteś przekonany to bardzo słabe określenie. Ty jesteś całkowicie pewny, że tak jest. Oto prawda świta do twojej świadomości. Oto, wiesz kim jesteś, to moment, w którym nabierasz pewności, że prawda to prawda, a fałsz to fałsz. Nikt nie namawia cię na to, abyś w to uwierzył, nikt nie karze ci temu ufać, czy wierzyć. Prawda przychodzi do ciebie jako pokłosie tego, co odczuwasz, a odczuwasz prawdę o tobie, twoją rzeczywistość.

Tego poczucia bezpieczeństwa nic nie zmąci, nic nie zniszczy. Tego właśnie poszukujesz. Tego właśnie chcesz. W swoim życiu jedynie czasami podejrzewasz, że może to wszystko co dzieje się wokół mnie nie jest rzeczywiste, może to tylko jakaś gra, może film, może sen. Skrycie pragniesz tego, aby ktoś (duch, święty, anioł) przekonał cię do tego, że jest to prawda. Nie musisz czekać na „odwiedziny”. Ty sam możesz przekonać się, że jest to prawda, że jesteś całkowicie bezpieczny, podążając ku najwyższej cudowności. Tam zostanie ci przywrócona pewność. I co więcej, na razie możesz być wobec tego całkiem sceptyczny. Możesz w to nie wierzyć i zapewne tak się dzieje. Nic nie szkodzi. Prawda nie jest zależna od tego, co o niej sądzisz. Prawda jest prawdą. Bądź sceptyczny, nie wierz, ale chciej sprawdzić, bo książka ta jest prostą drogą ku odczuciu przez ciebie stanu najwyższej cudowności, bez ponoszenia jakichkolwiek poświęceń z twojej strony. Wtedy będzie ci dane zaznać tego, czego naprawdę szukasz, a nigdy nie znajdujesz. Poczucia całkowitego bezpieczeństwa.

I czy doświadczysz prawdziwej miłości, wolności i poczucia bezpieczeństwa to czy nie odczujesz zarazem prawdziwej radości? Czy to nie to właśnie może spowodować w nas, że będziemy naprawdę radośni? Czymże jest twoja radość teraz? Chwilowym napływem pozytywnej emocji? Jedynie. Czemu tak jest? Bo swoją radość opierasz na chwiejnych podstawach. Jak możesz czuć się w pełni radosny, gdy wiesz, że to tylko ulotne chwile, że zaraz ktoś cię zrani, że zaraz będziesz znów w swoim więzieniu, że zaraz może stać ci się krzywda? Jak być wtedy prawdziwie radosnym? A jeżeli zamiast tego wiedziałbyś, że jesteś kochany z całego serca, jeżeli wiedziałbyś, że jesteś całkowicie wolny i że nic nie grozi tobie i twoim bliskim to jak inaczej mógłbyś się czuć jak nie prawdziwie radośnie? Radość wylewała by się z ciebie. Nic złego nie mogłoby cię sięgnąć, więc nie byłoby końca radości. Czyż nie jest to właśnie radością? Kiedy odczuwałeś radość w swoim życiu? Wtedy, kiedy byłeś świadomy przynajmniej jednego z tych uczuć. Czy nie takiej radości właśnie szukasz?

O radości, iskro bogów” – tak brzmią pierwsze słowa Ody do radości. I to jest prawdą. Tam, gdzie jest świadomość Boga i siebie samego jako jego części tam jest radość. Jest iskrą Bożą, która dochodzi do nas, gdy choć na chwilę porzucamy nasze mylne wierzenia i przyjmujemy perspektywę prawdy. Świadomość prawdy w nas jest radością i tylko radością, ponieważ nie ma wtedy miejsca na żadne złe uczucie w nas. Wszystko zostało naprawione i pozostała jedynie radość. Czy naprawdę potrzebujesz złych emocji, aby na chwilę poczuć tych radosnych? Nie. To fałsz zakrywa ci prawdę, stąd ta sinusoida uczuć. Gdy jesteś w stanie najwyższej cudowności jedynie radość towarzyszy ci. Nie ma jakiegokolwiek powodu, abyś mógł czuć się nie radośnie. Czy takiej radości czasem nie pragniesz? Czy o takiej nie marzysz? Niczym niezmąconej?

I przede wszystkim w prawdzie będziesz wiedział, że to prawda, a fałsz to fałsz! W nic nie będziesz musiał wierzyć, będziesz tego pewien. Stan najwyższej cudowności jest twoim prawem, jest tym co należy do ciebie. Jesteś częścią Boga więc wszystko co boskie: miłość, wolność, bezpieczeństwo, radość, szczęście jest twoje. Wystarczy po to „sięgnąć”. I sięgniesz po to łatwo, jeżeli chociaż przez moment spróbujesz. Nie potrzebne ci są poświęcenia jakie nakłada na ciebie kościół. Nie musisz, a nawet nie powinieneś czekać z tym do śmierci. To jest twoja rzeczywistość i nie potrzebujesz do tego pośredników. Potrzebujesz jedynie mądrych nauczycieli, aby wskazali ci twój potencjał. Sam go będziesz odkrywał w sobie. I co najważniejsze, najwyższa cudowność jest wszystkim, czego tak naprawdę w życiu chcesz i wszystkim ku czemu dążysz, dla siebie lub swoich bliskich. Nawet jeżeli przekładasz swoje dobro nad dobro swoich bliskich to wiedz, że nie sposób bardziej im pomóc niż pójść tą drogą. Gdy sam zaczniesz się uczyć prawdy tym twoim bliskim nauka będzie szła jeszcze lepiej. A pamiętaj, że nauką jest przede wszystkim doświadczenie. Nie po to piszę rzeczy, abyś miał w nie wierzyć. Piszę je po to, abyś zaczął sam doświadczać. Jedynie to będzie motywować cię, abyś podążał dalej.