Most między światami

Nie bój się samej nauki. Ona Ci niczego nie zabierze. Nie potrzebne jest jakiekolwiek poświęcenie z twojej strony. Niczego nie musisz oddawać, niczego nie musisz poświęcać. Ta droga jest łagodna i prosta. Jest piękna, bo od nieszczęścia powoli kieruje cię ku szczęściu. Każdy kolejny krok będzie bardziej radosny od poprzedniego. Powoli i spokojnie budzisz się do prawdy o sobie, o braciach i o Bogu. Nic nie jest wymagane, za wyjątkiem twojej chęci, by się uczyć, by doświadczać.

To nie jest tak, że ucząc się nagle ktoś wyrwie cię z twojego snu, ze świata twojej iluzji. To nie jest tak, że cokolwiek zostanie ci odebrane. Gdyby tak było, nadal byłoby w tobie poczucie jakiejś straty. Cała nauka poszłaby na marne. W prawdzie nie ma żadnej straty. Jest jedynie wszystko czego naprawdę chcesz. Nikt i nic nie zabierze ci niczego. Gdyby ktoś lub coś mogło bez naszej zgody wyrwać nas z tego koszmarnego snu już dawno tak by się zadziało. Lecz niczego by to nie zmieniło, ponieważ dalej byśmy wierzyli, że sen jest lepszy od rzeczywistości i ponownie byśmy zasnęli. To tylko twoja wola ma moc ku temu, aby obudzić się do prawdy.

Gary Renard w swoich książkach, za pomocą swoich mistrzów ciekawie opisał proces wyjścia ze snu. Pisze o tym tak:

Powiedzmy, że jesteś rodzicem i masz czteroletnią córeczkę, która leży w łóżeczku i śpi. Zaglądasz sprawdzić, co u niej i widzisz, że coś jej się śni; porusza się i kręci niespokojnie. Jej sen stał się dla niej rzeczywistością. Reaguje na postacie ze snu, jakby były prawdziwe. Ty nie widzisz jej snu. Dlaczego? Bo go naprawdę nie ma i twoja czterolatka nigdy nie opuściła swojego łóżeczka. Ciągle jest bezpieczna w domu, ale tego nie widzi. To jest poza jej świadomością, a jej sen stał się jej rzeczywistością. Chcesz ją obudzić, żeby się więcej nie bała. Więc co robisz? Podchodzisz i trzęsiesz gwałtownie? Nie, ponieważ to by ją wystraszyło jeszcze bardziej. Starasz się obudzić dziecko spokojnie i łagodnie. Może szepczesz jej coś w stylu: „Hej to tylko sen. Nie musisz się martwić. To, co widzisz jest nieprawdziwe. Wszystkie twoje problemy i zmartwienia, wszystkie twoje lęki i bóle są niepotrzebne, ponieważ dzieją się we śnie, który w rzeczywistości nie istnieje.

My jesteśmy właśnie tą czterolatką. Nikt gwałtownie nie obudzi cię ze snu. Ty sam musisz z niego wyjść, kwestionując jego rzeczywistość. Jeżeli jej nie zakwestionujesz to znaczyć będzie, że nadal w nią wierzysz i będzie ona trwać.

Jak już wielokrotnie sugerowałem w tej książce, nasze obecne życie przypomina sen. To bardzo dobre przybliżenie naszej sytuacji. To, co zdaje się dziać z nami i wokół nas nie jest prawdziwe, jest iluzją, snem, wytworem naszej wyobraźni. Jest tym co sami wytworzyliśmy w miejsce Nieba, które jest naszym domem. To, co widzimy we śnie jest tym, o czym myślimy i w co wierzymy. Nasza sytuacja wygląda tak, jak sytuacja tej czteroletniej dziewczynki. Stała się naszą rzeczywistością. Uwierzyliśmy, że jest prawdziwa i postępujemy zgodnie z tym, w co uwierzyliśmy. Co więcej, widzisz we śnie elementy, które zdają się potwierdzać, że dzieje się on naprawdę. Cały czas „wyszukujesz” fakty, które miałyby potwierdzać rzeczywistość snu. To są właśnie złudzenia. Nie jesteś w stanie zakwestionować ich prawdziwości, bo utraciłeś świadomość własnej rzeczywistości. Tak jak w twoich snach, które śnisz co noc. Czy będąc we śnie kwestionujesz anomalia, które w nim zachodzą? Nie. Przyjmujesz je i nie kwestionujesz ich prawdziwości. Reagujesz na nie tak, jakby były prawdziwe. Prawdziwie boisz się nawiedzających cię potworów, lękasz się śmierci, która ci ewentualnie w nich grozi, czujesz nawet ból fizyczny. Reagujesz również pozytywnie, śmiejesz się, cieszysz rozmową z innymi, czujesz miłość do postaci, które wymyśliłeś lub które symbolizują kogoś ze świata na jawie. Reagujesz na swój sen, tak jakby był rzeczywisty. To samo dzieje się na jawie. Gdy kiedyś w końcu obudzisz się poznasz, że był to tylko sen, iluzja. Teraz jest dla ciebie jedyną rzeczywistością.

Tak naprawdę budząc się każdego ranka wcale się nie budzisz. Ty dalej śnisz. Sen wydaje się jedynie bardziej wyostrzony, bardziej rzeczywisty. A śpiąc nocą śnisz sen we śnie. Dlaczego tak się dzieje? To zabieg ego, abyś uwierzył w to, że budząc się ze swojego nocnego snu jesteś w rzeczywistości. Spanie nocą ma za cel utwierdzić cię w tym, że to co jest poza twoim nocnym snem jest twoją jedyną rzeczywistością. I nie kwestionujesz jej, ponieważ widzisz kontrast pomiędzy swoim snem na jawie a snem w nocy. To zabieg ego, które w twoim śnie tak kieruje twoim postrzeganiem, aby wydawało się inne niż te, które postrzegasz na jawie. Fantazje rezerwujesz dla snu nocą, a rzeczywistość dla tego, co dzieje się gdy się budzisz. Lecz nie budzisz się, ciągle trwasz we śnie.

Czy ktoś zatem spoza snu nie mógłby cię obudzić? Budzi cię cały czas, tak jak w cytacie z Renarda, ojciec swoją czteroletnią dziewczynkę. Jesteś budzony non stop, ale nie zawsze słuchasz i nie zawsze chcesz się obudzić. Jesteś budzony poprzez różne pomoce. Sam fakt, że czytasz teraz tą książkę jest elementem twojego budzenia. Niebo dostarcza nam środków do obudzenia się na różne sposoby: inni ludzie, sytuacje życiowe, filmy, książki. Jesteś cały czas budzony, ale tak łagodnie. Nie ma innego sposobu na obudzenie cię ze snu.

Opisana sytuacja przypomina fabułę filmu Incepcja. Świat ukazany w filmie również nie jest rzeczywisty. Nieprawdą natomiast jest to, że wyjściem ze snu jest twoja śmierć. Nie. Twoja śmierć niczego nie załatwi, niczego nie zmieni. Jeden sen zamienisz na drugi sen. Ponownie narodzisz się, aby ponownie śnić. Sen zakończy się jedynie wtedy, gdy postanowisz już nie spać i postanowisz obudzić się. Choć samo budzenie może trwać pewien czas w tym wytworzonym świecie to w kontekście wieczności Nieba jest niczym. Śmierć nie może niczego rozwiązać. Gdybyś chciał popełnić samobójstwo to jak możesz się obudzić z tego świata? W tym świecie wierzy się w śmierć. W Niebie śmierci nie ma. Popełniając samobójstwo dalej wierzysz w prawdziwość swojego snu. Zatem nie budzisz się. Tak, jak Jezus pokazał poprzez swoje zmartwychwstanie – śmierć nie istnieje. Jeżeli chcesz popełnić samobójstwo to dalej wierzysz, że ona jest możliwa, a więc wierzysz w to, co wytworzyłeś. Jeżeli nadal w to wierzysz to dalej to będzie, dopóki nie przestaniesz w to wierzyć. Zatem drogi czytelniku, jeżeli planujesz stać się kolejnym samobójcą wiec jedno – nic się nie zmieni. Narodzisz się ponownie i będziesz zmagał się z tymi samymi problemami. To jest pułapka, to nie jest wyjście.

Jedyną drogą do obudzenia jest życie. Nie czekaj na śmierć i zbawienie, bo nic takiego cię nie spotka. Wejdziesz w ponowny sen – reinkarnacja. Jedyną drogą do obudzenia jest zrozumienie nieprawdziwości snu, a możesz tego dokonać jedynie żyjąc. Jak napisał Ekhart Tolle „celem jest aby nie umrzeć zanim się umrze, żeby nie umrzeć jak się umrze”. Gdy będziesz wierzył w ten świat, będziesz musiał również wierzyć w swoją śmierć. I wtedy będziesz musiał umrzeć. Na całe szczęście nie umrzesz, bo umrzeć nie możesz, jedynie śnisz o tym, że możesz. I ponownie będziesz w śnie o śmierci, by ponownie spróbować się obudzić ze swojego snu. To poprzez życie możesz się obudzić. Jesteś prowadzony do obudzenia, choć tego na razie nie jesteś świadom. To, że czytasz to jest kolejną próbą skłonienia cię do tego, być zaczął się budzić. Lecz nikt nie zmusi cię do tego wbrew twojej woli. Jeżeli będziesz chciał śnić o śmierci i cierpieniu tak się stanie, sen będzie trwał.

Przede wszystkim ty sam musisz chcieć się obudzić. Bez twojego pozwolenia nic się nie skończy. Z twoim pozwoleniem powrócisz do swojego prawdziwego domu. Jesteś częścią Boga, masz jego moc. To ty decydujesz co jest twoją rzeczywistością. Nikt nie może sprzeciwić się twojej woli. Jeżeli postanawiasz żyć dalej we śnie tak się stanie i tak będzie. Świat, w który wierzysz będzie światem bólu i cierpienia, ale to będzie twój wybór. Gdy postanowisz się obudzić twój świat zacznie się zmieniać tak, aby przypominał Niebo.

Można powiedzieć, że są dwa światy i Niebo. Jeden jest taki, który widzisz (piekło), drugi jest podobny do niego i podobny do Nieba (czyściec), trzecim ostatnim krokiem jest Niebo. To, co łączy je ze sobą jest most, po którym z łatwością możesz przejść. Sam most może przypominać chiński most nad przepaścią. Kroczysz we mgle i nie widzisz końca, lecz nic ci nie grozi. Twoja droga będzie przypominać podróż przez ten właśnie most. Jeżeli wyruszysz w podróż (a już w nią wyruszyłeś, lecz odpoczywasz na jego początku, bojąc się postawić kolejne kroki) wszystko zacnie się zmieniać. Na początku w mostu widzisz krainę cienia, ból, śmierć, cierpienie, nienawiść. Boisz się pójść dalej, bo nie wiesz co cię czeka, nie widzisz drogi. Masz jednak przewodnika (o czym napiszę w dalszych rozdziałach), który stale będzie podpowiadał ci, że nie ma się czego bać, że most jest stabilny i nic się nie stanie. Wyruszasz dalej. Na początku brniesz przez mgłę i wiatr. Kraina pod nim w ogóle nie zmienia się. W pewnym momencie kontynuacji drogi widok zaczyna przejaśniać się i zaczynasz widzieć słońce. Z każdym krokiem coraz bardziej przyświeca ci ono drogę. Nabierasz większej odwagi, by kontynuować. Widok z mostu przejaśnia się i widzisz, że kraina pod nim staje się coraz bardziej piękniejsza. Powoli zamiast bólu i cierpienia widzisz szczęście i radość. Kontynuujesz swoją drogę. Kraina cały czas zmienia się w jeszcze bardziej szczęśliwą, nabierasz przekonania, że jest to właściwa droga. Na końcu drogi nie ma już żadnej chmury, widok krainy staje się tak cudny, że nie sposób ci uwierzyć, że jest on w ogóle możliwy. Jesteś szczęśliwy, że wybrałeś się w tą podróż. Jesteś wdzięczny swojemu przewodnikowi, że poszedłeś za jego namową. Na końcu mostu czeka ten, który przyjmie cię z otwartymi ramionami, abyś zszedł z niego i wkroczył w niebiańską krainę szczęścia, miłości, wolności, radości i bezpieczeństwa. Jesteś u celu.

W ten oto sposób mona przybliżyć to, co będzie działo się w drodze, gdy postanowisz ją kontynuować. Pamiętaj, że nikt do tego cię nie zmusi. W każdej chwili będziesz mógł zawrócić lub zrobić odpoczynek. Aczkolwiek każdy odpoczynek jedynie opóźnia cię na twojej drodze do krainy szczęścia. W pewnym momencie zdasz sobie sprawę, że chcesz za wszelką cenę kontynuować swoją podróż, ponieważ będziesz widział jak zmienia się to, co dookoła siebie widzisz, choć dalej zawsze będziesz mógł zawrócić. Nie musisz się martwić również, że zabłądzisz. Twój przewodnik nie pozwoli na to. Choć czasem idąc we mgle będziesz miał wrażenie, że zbłądziłeś to jednak on będzie pewien, że idziesz prawidłowo.

Nie lękaj się zatem swojej nauki, swojej drogi. Zawsze będziesz mógł zawrócić. Będziesz prowadzony łagodnie, powoli, chyba że sam postanowisz przyspieszyć lub zrobić sobie przerwę. Nikt na siłę cię do niczego nie zmusi. Masz wolną wolę, bo jesteś częścią Boga, jesteś umiłowanym synem Bożym. Twój sen, który śnisz będzie stawał się bardziej szczęśliwy, bardziej miłujący, bardziej radosny. Powoli, wraz z postępami twojej nauki. A wraz z nimi będzie powoli postępowało twoje doświadczenie, rozumiane tutaj jako odczuwane uczucie w Tobie. Ból zmieni się w radość, lęk w miłość, nienawiść w wolność. Będziesz widział te zmiany, będą one coraz bardziej wyraźne wraz z twoją kontynuacją drogi.

Twój widziany teraz świat zmieni się. Świat będzie widziany podobnie lecz w innych barwach. Ze snu o cierpieniu przejdziesz w sen o szczęśliwości. Sen ten odzwierciedla Niebo. Będziesz postrzegał Niebo na ziemi. Teraz postrzegasz piekło, a będziesz postrzegał Niebo, jako postrzeganie najbardziej zbliżone ku prawdzie. W pewnym momencie wkroczysz do Nieba, do prawdy. Im bardziej będziesz uczył się tym bardziej twój świat będzie zmieniał się. Nigdy w przeciwnym kierunku, zawsze od piekła do Nieba. Zresztą sam to zauważysz. Ta droga nikogo nie przymusza. Nie każe ci wierzyć w coś osiągalnego jedynie po twojej śmierci. Nie każe ci ufać bez pokrycia. Ty sam będziesz doświadczał efektów kontynuowania swojej nauki. Wraz z każdym krokiem na moście twoje odczucia będą się zmieniać. Będziesz coraz bardziej radosny, coraz bardziej kochający, coraz mniej będzie w tobie lęku, nienawiści, przemocy. Wraz z tobą będzie zmieniać się świat wokół ciebie. Pamiętaj, że to jedynie twój sen, który odzwierciedla to, co masz w głowie. Dlatego też twoje postępy w nauce będą zmieniać widziane piekło w widziane niebo. Świat powoli wraz z tobą będzie się zmieniać, twoi bracia również będą się zmieniać. Twoi wrogowie staną się twoimi przyjaciółmi. Twoje wojny staną się pokojem, twoje nienawiści staną się miłością. Jeżeli twój świat będzie się zmieniał na lepsze to i twój lęk zacznie słabnąć. Skoro będziesz coraz mocniej widział, że nie ma się czego bać to i tak się z tobą stanie. To od ciebie zależy, czy chcesz takiej zmiany. Czy dalej wolisz widzieć cierpienie czy szczęście? Wolisz podróbki miłości, radości, wolności, bezpieczeństwa czy wolisz prawdziwe uczucia?

Nigdy nie jest za późno, abyś wyruszył w podróż. Obojętnie czy jesteś mężczyzną czy kobietą, czy jesteś młody czy u kresu tego życia, czy jesteś zdrowy czy chory, czy jesteś biedny czy bogaty, czy jesteś wolny zawodowo czy zajęty, czy jesteś samotny czy masz na utrzymaniu rodzinę. Ta droga jest dla wszystkich, na każdym etapie twojego życia. Wcale tak nie jest, że na tą drogę pozwolić sobie mogą jedynie młodzi, zdrowi i bez zobowiązań. Jeżeli tak by było nie byłaby właściwą drogą. Ona jest dla wszystkich. Pamiętaj, twój marsz nie będzie wiązał się z żadną stratą, z żadnym wyrzeczeniem. Być może sam zrezygnujesz z niektórych rzeczy, bo przestaną ci być potrzebne, ale sam podejmiesz taką decyzję. Nie będziesz proszony, w przeciwieństwie do kościołów różnych religii czy jakieś sekty o jakiekolwiek wyrzeczenie czy porzucenie najbliższych. Tamte drogi są fałszywe, są to kolejne lustra ego. Nie idź nimi. Niczego nie porzucisz na czym ci zależy. Twoi bracia pójdą razem z tobą. Widząc w tobie zbliżanie się do prawdy sami podejmą swoją drogę. Lecz nigdy ich nie opuścisz. To niemożliwe. Jeżeli wierzysz w jakiekolwiek opuszczenie kogoś to wierzysz w śmierć. Być może wasze drogi na chwile rozejdą się. Tak bywa, ponieważ każdy ma swój indywidualny program nauczania. Lecz nigdy nie będziecie oddzieleni. Obecnie wierzysz, że możesz być od kogoś oddzielony. To złudzenie. W Niebie jesteśmy jednością, wszyscy twoi bracia. Nie ma żadnego oddzielenia, bo nie ma ciał, są jedynie umysły. Choćbyś nawet chciał kogokolwiek porzucić to zrobisz to jedynie na chwilę, jedynie w swoim śnie, w rzeczywistości jesteś na zawsze z nimi związany. W Niebie widzisz wszystkich swoich braci, tych co żyją, tych co umarli. Wszyscy jesteśmy razem. Jak to możliwe? Pamiętaj, że czas w Niebie nie istnieje. Czas jest jedynie pojęciem wytworzonym w twoim śnie. Gdy skończy się czas w twoim umyśle, czyli gdy będziesz w Niebie, dostrzeżesz wszystko z perspektywy końca drogi czasu. Tak, jakby on nigdy nie miał miejsca i twój sen o czasie nigdy się nie wydarzył.

Nikogo również nie musisz porzucać w swoim śnie, aby móc iść tą drogą. Droga nie jest fizyczną drogą. Droga jest nauką odmiennej percepcji, odmiennego odczuwania, wierzenie w prawdę. Nie musisz porzucać pracy, nie musisz rozstawać się z żoną czy mężem, nie musisz zamykać się poza społeczeństwem. Będziesz uczył się na tym, co jest ci dostępne. To, co dzieje się w twoim śnie to materiał, na którym się uczysz. Nie musisz go zmieniać. Uczysz się na tym co masz. Też nic złego się nie zadzieje, jeżeli postanowisz zmienić materiał. Jednakże zmiana ta nie może być wynikiem twojej ucieczki lecz postępu w nauce. Od czegokolwiek będziesz uciekał wróci do ciebie jako nieprzepracowany materiał, materiał do powtórzenia. Nie znaczy to również, że kurczowo masz trzymać się sytuacji, która obecnie trwa. Czasem postępem w nauce będzie pozbycie się lęku przed zmianą i dokonanie jej. Twój przewodnik poprowadzi cię prawidłowo. Nie przejmuj się, że zbłądzisz. Wiedz jedynie to, że niepotrzebne jest jakiekolwiek poświęcenie z twojej strony. Jednym warunkiem jest twoja wola, twoja chęć.

Twoja zmiana głównie będzie polegać na zmianie twojego podejścia, twojej umysłowej, a nie fizycznej percepcji. Twój świat jest iluzją, jest nieprawdziwy, wobec tego, nie ma znaczenia z jaką formą iluzji ma się do czynienia. Ważne jest jedynie twoje podejście do iluzji. To ono będzie się zmieniać. Nie martw się, że nagle zaczniesz widzieć ufoludki bądź diabły. To pokłosie lęku ego przed zmianą. Nic takiego się nie zadzieje. Na swojej drodze nadal będziesz widział ludzi, domy, samochody itd. Nastąpi zmiana podejścia, rozumienia, poglądów, wierzeń w to co jest prawdziwe a co fałszywe. Dalej będziesz widział fałsz, lecz nie będzie on zaciemniał ci twojego obrazu, bo będziesz wiedział, że jest tylko snem. A przede wszystkim nastąpi zmiana odczuwanych uczuć. Coraz częściej będziesz czuł się szczęśliwy i radosny.

Jeżeli podczas twojej nauki będzie ci się zdawać, że coś tracisz, to nie będzie to wynikiem tego, że się uczysz. „Straciłbyś” to i bez wyruszania w drogę. Twój nauczyciel, twój przewodnik bierze to, co ma, to, co wydarzyć się ma, aby cię uczyć i prowadzić. Czasem jednak sam, w wyniku swojej nauki będziesz zmieniał swoją sytuację życiową. I będzie to twój wybór. Pamiętaj, że niczego co prawdziwe, niczego co rzeczywiste nie utracisz, a wręcz przeciwnie, coraz bardziej będziesz świadomy posiadania tego wszystkiego, co rzeczywiście piękne.

Przypomnijmy jeszcze raz, bo powtarzania o tym nigdy nie jest dość między czym a czym jest ten most. Jaki masz wybór? Zostać w starym świecie nieprawdy, bólu, śmierci, cierpienia, wojny, nienawiści, zemsty, gwałtu i zdrady a odnaleźć prawdziwy dom, spoza snu, gdzie panuje miłość, wolność, radość, bezpieczeństwo i szczęście. To są dwa różne światy. Czasem, gdy na chwilę chmury przejdą udaje ci się zobaczyć drugi brzeg mostu. Czasem, w nielicznych chwilach doświadczasz opisywanego przeze mnie piękna, prawdy o sobie. Chmury jednak szybko ponownie zachodzą i znów widzisz jedynie swój cienisty świat. I wiedz, że nie jest tak, że jest to prawdziwe. Jest to fałszem. Jest iluzją proponowaną przez ego, zaprzeczeniem Nieba, którego się boisz, bo myślisz, że to właśnie tam czeka cię śmierć, a nie tu w piekle, gdzie na około ją widzisz, choć odwracasz od niej wzrok.

To są dwa różne światy, całkowicie przeciwstawne sobie. Jeżeli jeden jest prawdziwy to drugi jest fałszywy. Światy te reprezentują to, w co wierzysz, co sądzisz o sobie, o swoich braciach i o świecie na około. Te światy są twoją wizją twojej rzeczywistości. Albo jest zaprzeczeniem Nieba albo jest Niebem.

Prawdy ego całkiem nie jest w stanie przyćmić. Dlatego czasem ją widzisz. Prawda nie musi być podtrzymywana bo jest prawdą a złudzenie musi być. Spójrz na magika. Cały czas musi kontrolować swój pokaz, abyś nie połapał się w iluzji. Przypomnij sobie swoje kłamstwa. Cały czas musisz je kontrolować, aby nie wyszła na jaw prawda. Prawdy nie musisz kontrolować, bo jest prawdą. Nie musisz jej ciągle zmyślać, aby nią była. Wystarczy, że pozwolisz jej być. To fałsz musi być stale kontrolowany, aby móc cię oszukiwać. Dlatego też jesteś ciągle zmęczony. W Niebie nie istnieje zmęczenie. Pozwolenie prawdzie na to, aby była nie wiąże się z żadnym wysiłkiem. Jedynie podtrzymywanie złudzeń wymaga wysiłku. Zmęczenie jest pokłosiem tego, że wciąż podtrzymujesz wiarę w złudzenia, w fałsz. Przypomnij sobie jak wiele wysiłku kosztowało cię ukrywanie kłamstwa przed kimś. Gdy z czasem prawda wychodzi na jaw, nie patrząc już na tego konsekwencje to czujesz powiew ulgi. Nie nosisz na swoich barkach ciężaru kłamstwa. Stajesz się lżejszy psychicznie. Zatem prawda od czasu do czasu jest ci przedstawiana. Jednakże dzięki wieloletniemu treningowi ego mylisz to, co jest jej powodem. Dlatego prawda jest prawdą, bo istnieje Niebo, gdzie nie ma ani cienia fałszu. Fałsz jest fałszem, bo prawda czasem się w nim przebija. Nie ma możliwości, aby nawet w najgorszej sytuacji życiowej choć raz nie wyszło słońce i nie ukazało prawdy. Dlatego właśnie ten świat jest fałszywy, a Niebo jest prawdą. Twoją prawdą.

Wiem, że dla niektórych czytelników to co pisze tutaj będzie brzmiało niedorzecznie, jako wypociny wariata. Mam tego świadomość. Aczkolwiek wiele już napisałem, abyś chociaż spróbował zrobić kilka kroków na swoim moście, na wypadek, gdybym jednak miał rację. Gdy spróbujesz, pomimo swojego braku wiary, szybko zobaczysz, że to co pisze może być prawdziwe. Z prostego powodu. Zaczniesz prawdziwie czuć. I będziesz wiedział, że odczucia te nie są spowodowane żadnym zewnętrznym czynnikiem, a jedynie twoim własnym umysłem. Nie każe ci wierzyć na słowo i czekać do śmierci. Wręcz przeciwnie. Spróbuj, by zdobyć swój własny dowód, będący twoim własnym przeżyciem, twoją własną chwilą najwyższej cudowności, twoją własną chwilą Nieba na ziemi. To będzie dla ciebie najlepszy drogowskaz. Ty sam to poczujesz i to już niedługo. Bez wyrzeczeń, bez poświęceń a jedynie z odrobiną chęci, z odrobiną ciekawości. A już wiesz, że tego właśnie od życia chcesz. Więc weź co twoje i co tobie się należy. Jesteś częścią Boga i należy ci się Niebo. Jedynie ty sam opóźniasz siebie przed nim.

Zakończyliśmy właśnie tę część książki. Powtórzmy w bardzo, bardzo wielkim skrócie, co zostało napisane. Bóg jest wszystkim co najpiękniejsze w życiu. Jest najwyższą cudownością, jest najpiękniejszym uczuciem. Jest miłością, wolnością, bezpieczeństwem, radością, szczęściem. Ty i twoi bracia jesteście jego częścią, zatem również jesteście stanem najwyższej cudowności. Tym, co blokuje cię przed prawdą o sobie jest lęk przed Bogiem, który jest rozumiany przez ciebie na opak, jako ktoś kto może cię skrzywdzić, kiedy w rzeczywistości jest samą dobrocią. Jak czysta dobroć mogłaby kogokolwiek skrzywdzić? Chcesz znać prawdę o sobie ponieważ jest ona tym czego naprawdę w życiu chcesz: miłości, wolności, bezpieczeństwa, radości i szczęścia. Nie lękaj się dojść do prawdy, obudzić się ze snu, bo droga jest łagodna, radosna, bezpieczna i nie wymagająca poświęceń. Nie zabłądzisz. A twoje doświadczenie wraz z twoim przewodnikiem będą cię prowadziły we właściwym kierunku.

Zacznijmy zatem kolejną część.